Jakie życie bez psa byłoby fajne

„Boże, jakie to życie bez psa byłoby fajne. Można by było iść w Sylwestra na pokaz fajerwerków, w zimie leżeć pod kołdrą cały dzień i nigdzie nie wychodzić. Podczas burzy można by było przy otwartych oknach poskakać w rytm piorunów, a po podłodze można by było się tarzać bez obaw o połknięcie tysiąca psich włosów.

R. popatrzył na Pynia, na mnie i westchnął.

„A tak naprawdę, to gdybym był chirurgiem to bym sobie tego psa wszczepił, żeby mieć go przy sobie na stałe.”

Każdy z nas ma takie chwile, kiedy ma już dość.

Piach przyniesiony z pola, wszędobylska sierść, pomimo że odkurzamy prawie codziennie, ranne wstawanie w zimie, kiedy jest jeszcze ciemno i najchętniej zostalibyśmy pod kołdrą na zawsze. Podporządkowanie rytmu do dnia do psa, szybki powrót ze szkoły lub pracy do domu, tylko żeby nie był on zbyt długo sam. Już nie mówiąc o problemach wychowawczych: przegryzionych kablach, szczekaniu przy okazji każdego możliwego dźwięku na klatce schodowej, uciekaniu na spacerach, jedzenie czego popadnie na zewnątrz, czy moim „ulubionym” problemem – tarzanie się w ludzkich odchodach.

A później on/ona przynosi nam piłkę, kładzie pysk na kolanie i patrzy na nam w oczy. I wtedy przypominamy sobie, że to stworzenie nigdy nas nie skrzywdzi, na zawsze pozostanie nam wierne i zliże nam łzy z oczu, gdy jest nam smutno. I wtedy te wszystkie negatywne myśli odchodzą, a my przypominamy sobie, dlaczego zdecydowaliśmy się te cztery łapy w naszym życiu…

lll

Ostatnio, w jednym z krakowskich parków spacerował starszy pan, który wolno krocząc wspomagał się laską. Za nim podążał mały, stary kundelek. Pomimo, że nie szli obok siebie i dzieliła ich odległość, widać było, że te ich wspólne spacery trwają od lat, czuć było więź i wzajemne zaufanie.

pan

Postanowiłam szybko wyciągnąć telefon i podzielić się z wami tym widokiem, który zawsze sprawia, że się wzruszam. Bo kiedy pozostaje nam tak mało radości w życiu, największym szczęściem jest to małe/wielkie czworonożne stworzenie. Wiernie kroczące za nami, wspólnie z nami się starzejące. Moja babcia zawsze rozpromienia się, gdy przychodzę do niej z Pyniem, który wpada do jej pokoju ze swoim długim merdającym ogonem, wskakuje przednimi łapami na kanapę i wylizuje jej ręce. W lecie, gdy babcia siedzi na balkonie, Pynio wchodzi na krzesło obok i razem wygrzewają się w słońcu.

ooo

Moja babcia nie ma własnego psa, jednak wiele starszych osób decyduje się na spędzenie ostatnich chwil w towarzystwie czworonożnego towarzysza, który umili im życie. Bo tak naprawdę, poza tymi chwilami, w których ze złością po raz kolejny zauważamy, że z naszych dopiero co zrobionych kanapek jakimś cudem zniknęła szynka, posiadanie psa w każdym wieku daje tyle samo szczęścia.

Jednak najtrudniejsze pytanie, które zadaje sobie każdy psi właściciel brzmi: kto powinien odejść szybciej? Czy lepiej żyć ze złamanym sercem czy złamać je naszemu psu? Kiedy zarówno jedno jak i drugie świata poza sobą nie widzi… Myślę, że każdy, kto choć raz w życiu zaznał psiej miłości wie jak brzmi odpowiedź na to pytanie.

Doceniam każdą chwilę, w której Pyniek pokazuje mi swoją wdzięczność za samo bycie moim psem. I chociaż wiem, że przyjdzie ten moment, kiedy będę musiała się z nim pożegnać, to czuję ulgę, że to ja będę tęsknić a nie on.

pies

Reklamy

7 uwag do wpisu “Jakie życie bez psa byłoby fajne

  1. Mam bardzo podobne odczucia co do posiadania psiaków. Gdyby nie one pewnie byłabym jeszcze mniej aktywną osobą. Psy to sporo problemów ale też ogrom radości i satysfakcji, gdy nasz podopieczny zrobi nawet najmniejszy postęp.

    Polubienie

  2. Są te momenty, kiedy Pina dopiero co wróciła ze spaceru i już narzeka, jęczy, znowu o coś jej chodzi, bawisz się z nią pół godziny, godzinę, dwie a ona dalej piszczy i marudzi, dajesz jeść, dajesz smakołyka, dajesz kość, idziesz na drugi, trzeci spacer, zaprowadzasz ją do stada innych piesków, gdzie bawi się do upadłego a po chwili – znowu narzeka, psycha ci klęka, podnosisz głos, krzyczysz wniebogłosy załamana ‚po co mi to było?!’, po czym spoglądasz na tą czarną kropeczkę, która patrzy na ciebie lekko zdezorientowana, przestraszona, ale ciągle z miłością, przychodzi, przytula się całym swoim niewielkim psim ciałkiem jakby mówiła ‚no weź człowiek, przecież \cie kocham’… a ty z powyrywanymi kłakami z głowy odtulasz tą małą psią mendę, bo wiesz, że nawet gdyby marudziła tak przez całe swoje życie, to za nic w świecie nie zamieniłabyś tych długich, marudnych lat na spokojne, bezkudłowe i bezobowiązkowe. Psy to jedyne zwierzęta z jakimi się spotkałam, które kochają człowieka bardziej od siebie, których miłość jest uczuciem tak zbliżonym do ludzkiego, że czasami masz wrażenie, że tylko forma 3d w tej rzeczywistości i brak porozumienia ma poziomie werbalnym różnią nas od tej psiej istotki. Co się zmieniło odkąd mam psiaka? Zyskałam cierpliwość, systematyczność, odpowiedzialność, czułość i wrażliwość, radość z małych rzeczy jak spacery, gonienie za gołębiami lub fruwającymi liśćmi, radość z powrotu do domu każdego dnia… wypisywać mogę bez końca.
    Szczerze mam w dupie pokazy fajerwerków, w zimie oprócz grzania się z Pinakiem pod kołdrą mam epickie śnieżne walki, tańczyć w oknie przy burzy ciągle mogę po uspokojeniu mojej suni, że nie dzieje się nic strasznego a jeżeli kogoś denerwują kłaki, to zalecam wynajęcie pani sprzątającej, picie melisy i zastanowienie się czy pies to była rozważna inwestycja czy tylko zaspokojenie potrzeby posiadania.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s